Obóz przetrwania czy obóz harcerski
Zbigniew O. skorzysta? z oferty bia?ostockiego hufca i wys?a? syna na obóz harcerski w Borkach ko?o Supra?la. Po dwóch dniach postanowi? odwiedzi? dziecko.
Baczno??!
Na miejscu Zbigniew O. zasta? p?aczcego syna. Jego opowie?? zaszokowa?a rodzica. Okaza?o si?, ?e dzieci poddawane s mustrze, musz sta? w s?o?cu na baczno??. Na tym lista zarzutów si? nie ko?czy. Ojcu nie spodoba?o si? to, ?e dzieci polewane s wod z w??a, kpi si? z brudnej rzece (w której kpi si? równie? krowy) i ogólnie na obozie harcerskim dzieje si? ?le. W jego opinii, obóz przypomina kompani? karn.
- Chcia?em z kim? porozmawia? na tem temat, chcia?em dowiedzie? si?, kto wymy?li? musztry, kto wpad? na pomys? polewania dzieci wod, ale nikt mi nie potrafi? odpowiedzie? na te pytania, dlatego zabra?em dziecko z obozu. I zamierzam odzyska? pienidze, które wyda?em na ten wypoczynek - opowiada Zbiegniew O.
Dzieci ?wietnie si? bawi
Postanowili?my sprawdzi? na miejscu, jaka atmosfera panuje na obozie w Borkach. I có? zastali?my? U?miechni?te, zadowolone z zabawy dzieci. Obóz w pi?knym miejscu.
Odpoczywa tu 45 osób, a nad ich bezpiecze?stwem czuwa 14 osób kadry.
Agnieszka Fiedorczuk, komendantka obozu jest zaszokowana zarzutami rodzica. - Nie ma mowy o musztrowaniu dzieci. Rzeczywi?cie rano jest apel, dzieci ustawiaj si? w dwuszeregu i odliczaj, ale trudno to nazwa? jak? specjaln musztr. Dzieci tylko raz kpa?y si? w rzece, bo rzeczywi?cie woda jest w niej brudna i zabroni?am im tam chodzi?. I nikt nikogo nie zmusza?, aby uczestniczy? w polewaniu wod z w??a. Kto chcia?, to bra? udzia? w zabawie. Naprawd? dzieciaki maj tu atrakcyjny program i s zadowolone z pobytu - t?umaczy komendantka.
Jej s?owa potwierdza matka, która przyjecha?a w odwiedziny do dziecka. - Tu jest naprawd? ?wietnie. Moje dziecko jest bardzo zadowolone - mówi kobieta.
Kontrola nie potwierdzi?a zarzutów
Andrzej Bajkowski, komendant Hufca ZHP w Bia?ymstoku jest zasmucony tym nieporozumieniem. - Zaraz po skardze tego pana, postanowi?em sprawdzi? sytuacj? na miejscu. Komendant pojecha? do Borek, rozmawia? z komendantk. - To bardzo do?wiadczona harcerka, prowadzi?a wiele obozów. Znam j od 12 lat i wiem, ?e wspaniale potrafi si? opiekowa? dzie?mi. Rozmawia?em równie? z dzie?mi ich rodzicami. I nikt, ?adna osoba nie poskar?y?a si? na warunki panujce na obozie. Jednym s?owem zarzuty tego pana nie potwierdzi?y si? w ?adnym stopniu. Bardzo ?a?uj?, ?e na spokojnie nie wyja?nili?my tego nieporozumienia - wyja?nia Andrzej Bajkowski.